Rzadko robię takie rzeczy, chociaż szczerze lubię taki styl, a że i temat adekwatny do sytuacji to pokusiłam się o podjęcie wyzwania od Patrycji.
"Doktor dżuma", albo "doktor plagi" - tak najczęściej określa się dziś lekarzy, pomagających chorym na dżumę podczas wielkich epidemii. W XIV wieku ta straszna choroba zmniejszyła populację niektórych rejonów Europy nawet o 80 procent. (cytat)
Symbolem dżumy stał się charakterystyczny ubiór ochronny noszony w XVI–XVIII w. przez lekarzy w czasie epidemii, z maską w kształcie dzioba, gdzie wkładano wonne olejki tłumiące fetor rozkładających się zwłok. Prócz ubioru, chroniono się przed dżumą także specjalnymi antidotami: najcenniejszym z nich była driakiew, ale stosowano też ocet siedmiu złodziei (ocet winny, w którym przez 12 dni moczono bylicę piołun, rutę zwyczajną, rozmaryn lekarski, szałwię lekarską i inne zioła zawierające olejki eteryczne, o silnych właściwościach bakteriobójczych) i „driakiew ubogich” – czosnek pospolity. (cytat z Wikipedii)
***
Widziałam oczami wybraźni co chce zrobić, moja maska jest trochę podrasowana. Lekarze nosili maski proste bez żadnych ozdób. Proste do utrzymania w czystości i odkażenia.
Robiłam ją dwa bite dni, poparzyłam palce klejem na gorąco... leciały też słowa niecenzuralne od których uszy więdną, a efekt końcowy jest taki.
Ażebyście zobaczyły jej faktyczny rozmiar... Tadam... na modelu
Generelanie jestem zadowolona z tego projektu, chociaż zrobić temu zdjęcie... 5 razy podchodziłam do tego, aż model powiedział DOŚĆ... hahaah
Co myślicie o takich projektach?
Szczerze piszcie!






